Wedding.pl / Lovestory / Moda ślubna / Pan Młody / Odwaga szyta na miarę. Wywiad z Rodrigo De La Garza
Pan Młody

Odwaga szyta na miarę. Wywiad z Rodrigo De La Garza

22 czerwca 2020 —
De La Garza

Ceni klasykę, ale doradza swoim klientom wyjście poza własną strefę komfortu. Zwłaszcza, że wielu panów młodych przychodzi do niego po odważną i efektowną stylizację. Oczywiście szytą na miarę. Tylko ta w pełni spełni oczekiwania mężczyzny, który szuka garnituru na tak ważną okazję, jaką jest własny ślub. Z Rodrigo De La Garza, twórcą marki De La Garza, rozmawiam o twórczej przygodzie i perfekcyjnym męskim wizerunku, nie tylko w dniu ślubu. 

Wedding.pl: Meksyk, Włochy, USA… Jak to się stało, że pojawiłeś się w Polsce i stworzyłeś markę De La Garza w Warszawie? 

Rodrigo De La Garza: Przeprowadziłem się do Europy, aby przejąć moją rodzinną firmę zajmującą się hodowlą, importem i eksportem alpak z naszego rancza w Chile. W tym czasie mieliśmy alpaki w Anglii, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, więc odpowiadałem za rynek europejski. Przez dwa lata podróżowałem non-stop zarządzając biznesem i zajmując się relacjami z klientami. Szczerze mówiąc, to było trochę szalone. Pewnego razu moja znajoma poprosiła mnie, abym odwiedził ją w Warszawie. Trochę sceptycznie do tego podchodziłem, ale finalnie zdecydowałem się przyjechać. Naprawdę dobrze wspominam tę wizytę.

Warszawa i Polska zmieniały się. Ludzie byli i są tu bardzo mili. I te czynniki przyczyniły się do tego, że wpadłem na pomysł sprowadzenia alpak do Polski. Przez następne kilka tygodni robiłem rozeznanie, czy są tutaj podobne firmy, a także w jaki sposób mogę założyć ranczo z alpakami. Kiedy się dowiedziałem, że takiego biznesu w Polsce nie ma, postanowiłem tu przenieść wszystkie nasze 600 alpak, które wcześniej były rozproszone po całej Europie. Po przeprowadzce i ustabilizowaniu rancza, postanowiłem rozwinąć się samodzielnie. I powołałem do życia De La Garza.

Rodrigo De La Garza

Rodrigo De La Garza

Dlaczego akurat Twoje zainteresowanie skupiło się na modzie jako takiej, a docelowo eleganckiej modzie męskiej? 

Zawsze chciałem być projektantem. Odkąd pamiętam, lubiłem kupować ubrania, zmieniać je i nadawać im charakteru, czyli personalizować. Ale wtedy było to raczej hobby. Wytyczyłem sobie wcześniej inną ścieżkę i nią podążałem. Po odejściu z firmy rodzinnej, zacząłem się zastanawiać, co będę robić przez resztę życia? Pomyślałem: teraz albo nigdy! Znalazłem dom i stabilizację w Polsce. W tym czasie moda męska i krawiectwo były tu bardzo ograniczone. Na rynku zauważyłem niszę, którą mogłem wypełnić swoimi pomysłami i kreatywnością.

Czy polski mężczyzna jest gotowy na elegancję szytą na miarę? Jak obecnie oceniasz garderobę przeciętnego Kowalskiego? 

Uważam, że Polacy są więcej niż gotowi na ubrania szyte na miarę. Ideą odzieży szytej na miarę jest to, że idealnie pasuje do sylwetki, a charakteru nadaje się jej detalami, które są naprawdę indywidualne. Ubrania są jedyne w swoim rodzaju, stworzone specjalnie dla klienta i jest to coś niesamowitego. 

Powiedziałbym, że przeciętna garderoba jest u większości mężczyzn w Polsce bezpieczna i zachowawcza. Ale coraz częściej widzę, jak polscy mężczyźni eksperymentują ze swoją garderobą i zwracają większą uwagę na to, jak ubrania powinny ze sobą współgrać.

Wiedzę krawiecką zdobyłeś we Włoszech, a z rodzinnego Meksyku przywiozłeś na polskie ulice fantazję i kolor. Czego Polacy mogą się uczyć o stylu od Włochów, a czego od Meksykanów? 

Myślę, że najważniejszy jest krój, odpowiednio dopasowany do danego typu sylwetki. Kiedy zaczynałem, postanowiłem wzorować się i czerpać inspiracje z włoskiego krawiectwa, zamiast brytyjskiego. Uważam, że garnitury z Włoch są lepiej dopasowane, dzięki czemu sylwetka lepiej się prezentuje. Tę pewność dał mi staż krawiecki, który odbyłem w Neapolu. Poza tym uważam, że Włosi i Meksykanie mają swoistą pewność siebie podczas noszenia odzieży. Zwłaszcza jeśli chodzi o łączenie kolorów i wzorów. 

Zobacz kolekcję garniturów ślubnych De La Garza

I odwrotnie… Czego Polacy mogą nauczyć o modzie Włochów i Meksykanów? 

Tego, jak wiele można zrobić mając ograniczone zasoby. Jednak to się zmienia z roku na rok, idzie to w dobrym kierunku. Przyznaję, nieco wolniej niż w innych krajach, ale zmiana zawsze wymaga czasu.

Nie obawiasz się, że jak już nas zmuszono do siedzenia w domach, to już tak zostaniemy w tych dresach? Może nie w dresach, ale w rzeczach wygodnych, prostych, mocno casualowych? 

(śmiech) Nie, wcale nie. Śmieję się, ponieważ zapytano mnie o tę kwestię w innym wywiadzie, a także podobne pytania dostają od przyjaciół. Przyznaję, że przez 6 tygodni, kiedy byłem w domu z żoną, miałem na sobie dresy, ale były to dresy, które sam zaprojektowałem. To prototyp nowej, bardziej casualowej i swobodnej linii, którą planuję niebawem wprowadzić pod nazwą DLG.

Ale odpowiadając na Twoje pytanie, nie sądzę, że wszyscy przestaną nosić garnitury szyte na miarę lub odejdą od rynku luksusowych ubrań. Epidemia minie. Ludzie nadal będą się zakochiwać, planować śluby, na które będą potrzebować garniturów. Nadal będą się odbywały posiedzenia zarządów, zgromadzenia akcjonariuszy, sprawy sądowe, a ludzie będą musieli iść do biura. Poza tym, garnitur szyty na miarę to swojego rodzaju luksus, a ludzie chcą wyglądać jak najlepiej. A jeśli się całkowicie mylę, to moi klienci mogą kupić nowe dresy i koszulki DLG (śmiech)!

Przychodzi pan młody do De La Garza i mówi: zróbcie tak, żeby było dobrze. Jak często zdarza się taka sytuacja i co wtedy proponujecie najczęściej? 

Zdarza się to około w 40% przypadków. A kiedy tak się dzieje, muszę uzyskać od klienta wiele informacji, takich jak: wygląd sukni panny młodej, temat ślubu, budżet, jakim klient dysponuje i oczywiście, czy będzie to garnitur na jedną okazję, czy też klient chciałby użyć go do pracy lub w sytuacjach nieformalnych.

Garnitur ślubny De La Garza

Często doradzam klientom, aby choć odrobinę wyszli ze swojej strefy komfortu. W tej branży naprawdę musisz słuchać klienta. To jest garnitur, który powinien wystarczyć na 20-30 lat. Będzie to więc element, który jeżeli zostanie wykonany prawidłowo, to po spełnieniu swojej pierwotnej roli, będzie mu służył przez wiele kolejnych lat.

Jak wygląda pierwsza wizyta w atelier i proces projektowania garnituru ślubnego? 

Pierwszym etapem jest poznanie klientów. Staram się, aby takie spotkania były bardzo swobodne. Po zrozumieniu potrzeb klienta, mogę zacząć wybierać styl garnituru, który mu zaproponuję. Następnie przechodzimy do wyboru koloru i rodzaju materiału. Ważne jest również to, czy jest to ślub w sierpniu, czy w grudniu. Po opracowaniu koncepcji, proszę klienta o przymierzenie jednego z garniturów, które mam w studio, w celu wyjaśnienia mu, który krój będzie lepiej na nim wyglądał i co sprawia, że moje garnitury różnią się od innych. Kiedy mamy już cały ten zestaw, przechodzę do pomiarów, a następnie wybieramy detale.

Niektórzy klienci przychodzą sami, inni przychodzą z narzeczoną, a jeszcze inni z całą rodziną. Za każdym razem jest to przeżycie. Średnio nasze spotkania trwają od 30 do 45 minut. Są klienci, którzy zostają nieco dłużej i jest to dla mnie cudowne. Myślę, że płacą nie tylko za dobrze wykonany garnitur, ale także za twórczą przygodę. Cieszę się, że mogę podzielić się swoim doświadczeniem i odpowiedzieć na wszystkie ich pytania.

Ile trzeba czekać na garnitur ślubny szyty na miarę? 

Średni czas oczekiwania wynosi 15-20 dni roboczych. Świadczymy także usługi ekspresowe, które zajmują od 7 do 10 dni roboczych. Niezwykle ważny jest krótki czas oczekiwania na zamówienie. Wiem, że im dłużej klient czeka, tym bardziej jest zaniepokojony. Biorąc pod uwagę stres, który towarzyszy naszym klientom podczas planowania ślubu, chcemy, aby wizyta w atelier była przyjemnością, dlatego stawiamy na profesjonalizm i terminowość.

Mobilny krawiec De La Garza

Proponujesz również usługę mobilnego krawca. Na czym polega i jacy klienci ją wybierają? 

Podróżowanie jako krawiec to coś, co uwielbiam robić, ponieważ mogę zwiedzać świat, a jednocześnie klient docenia moją mobilność i elastyczność. Dla klientów miałem już okazję polecieć do Singapuru, Oslo, Zurychu i Londynu. Z kolei w Polsce, aby spotkać się z klientem, pojechałem do Szczecina, Gdańska, Poznania, Katowic i Krakowa. Natomiast podczas pobytu w Warszawie, niektórzy proszą mnie o przyjście do ich biura lub domu. Klienci bywają bardzo zajęci, a to że mogę ich odwiedzić w wybranym przez nich miejscu, pomaga im w optymalnym planowaniu ich harmonogramów.

Moi klienci bardzo różnią się pod względem wieku, sytuacji ekonomicznej i osobowości, dlatego trudno jest określić konkretnego klienta, który korzysta z tej usługi. Ale kluczowym elementem dla mężczyzn w Polsce jest to, że po prostu nie mają czasu, aby mnie odwiedzić i cenią takie personalizowane oferty.

Zarówno mobilny krawiec, jak i szycie odzieży to usługa, która według mnie, powinna być nawet lepsza niż sam produkty końcowy.

Ile trzeba zapłacić za garnitur ślubny z metką De La Garza? 

Zazwyczaj 2-częściowy garnitur szyty na miarę zaczyna się od 3500 złotych. Następnie cena może wzrosnąć w zależności od wybranego materiału. Niektóre materiały, takich firm jak Loro Piana, mogą być drogie, a garnitur może kosztować około 7000 złotych. Przeciętnie klient może kupić garnitur, koszulę i krawat za około 4000 złotych.

Są przypadki, w których klienci mają bardzo ograniczony budżet – wtedy robię wszystko, aby zmieścić się w zaproponowanym przez klienta budżecie. Dla mnie najlepszą reklamą jest to, kiedy klienci noszą moje garnitury. Na przykład miałem klienta, który przyszedł i powiedział mi o małym budżecie. Udało mi się spełnić wszelkie oczekiwania nie przekraczając wyznaczonej kwoty. Był tak zadowolony z garnituru oraz ceny, że po ślubie trzech jego przyjaciół przyszło do mnie kupić garnitury. Zawsze lubię to powtarzać: „Szczęśliwy klient, szczęśliwe życie”.

Idealny garnitur ślubny – czym się charakteryzuje? 

Przede wszystkim musi odpowiadać oczekiwaniom klienta. Niektórzy klienci mają tematyczne wesela, a garnitur musi uzupełniać suknię panny młodej. Ze swojej strony dbam o to, aby było wygodnie, ale i wyjątkowo oraz by pan młody wyglądał świetnie. Ostatnią rzeczą, o którą pan młody powinien się martwić podczas ślubu, jest to, jak wygląda i czy wszystko dobrze leży.

Ślubny dress code a personalny styl. Klasyka czy trendy. Ulubiony kolor czy krój, a może jednak dobór do typu urody i sylwetki. Czym się kierować przy wyborze garnituru do ślubu? 

Ja osobiście lubię klasykę, choć jednocześnie cenię odwagę i kolor. Połowa moich klientów ślubnych przyjeżdża po coś śmiałego i wyróżniającego się. Wybieramy więc różne kolory, nie tylko granat lub czerń. Po określeniu barwy, od razu jestem w stanie wyobrazić sobie garnitur na kliencie. I mogę mu uczciwie powiedzieć, czy będzie dobrze, czy nie. To kluczowy moment mojej działalności. To że klient obdarza mnie swoim zaufaniem w kontekście jego wyglądu. Jak dotąd, z sukcesem! 🙂

Biznes, specjalne okazje czy może casual – który obszar jest wśród Waszych klientów najpopularniejszy? 

Zdecydowanie biznes jest najbardziej popularny. Następnie wesela oraz klienci okolicznościowi.

Jesteś krawcem gwiazd. Twoje projekty noszą Marcin Prokop, Rafał Zawierucha, Piotr Stramowski czy Antoni Królikowski. Czy jest na Twojej liście sława, którą chciałbyś ubrać na ślub czy czerwony dywan? 

To trudne pytanie. Miałem szczęście poznać te osoby i cieszę się, że zaufały mi w kontekście swojego wizerunku. Czerwone dywany to zawsze fajne wydarzenia, aby kogoś ubrać. W tej chwili mam kilka pomysłów, ale chciałbym zachować je dla siebie. Jestem bardzo przesądny i jeśli Ci powiem, to może się to nie zdarzyć (śmiech)!

De La Garza - gwiazdy

De La Garza to jednak nie tylko garnitury. Mężczyźni mogą się u Ciebie ubrać niemal od stóp do głów. Co jeszcze znajdziemy w portfolio Twojej marki? 

To było dla mnie bardzo ważne, kiedy tworzyłem swoją markę. Nie chciałem wyobcować żadnego potencjalnego klienta. Wszystko wymaga czasu, a moja marka ewoluuje każdego dnia. Obecnie oprócz garniturów szytych na miarę, wykonujemy także koszule, płaszcze, kurtki bomberki, kurtki skórzane i buty (sneakersy, kapcie, botki i eleganckie obuwie). Ponadto, mam mały zestaw gotowych do noszenia produktów, takich jak buty, kurtki skórzane, jedwabne krawaty czy też poszetki, które są dostępne w sklepie HE Concept Store.

Uwielbiam ten fakt, że jednego dnia klient może założyć bardzo zobowiązujący garnitur biznesowy marki De La Garza, a następnego dnia sneakersy, jeansy, skórzaną kurtkę i t-shirt z tą samą metką.

Nie można nie wspomnieć o materiałach, które pochodzą z Włoch, Wielkiej Brytanii, Belgii i Chile. Powiedz nam o nich coś więcej. 

Kiedy zaczynałem działalność, zamawiałem wiele materiałów od różnych firm. Tworzyłem dla siebie garnitury i odzież, aby sprawdzić wygodę i trwałość materiałów. To był kosztowny eksperyment, ale nie czułbym się dobrze polecając klientom coś, czego sam nie przetestowałem. Dzięki temu dobrałem firmy, z którymi współpracuję tak, aby spełniały moje wszelkie oczekiwania. Z dumą mogę więc powiedzieć, że oferuję Loro Piana, Drapers, Vitale Barberis Canonico, Scabal, Dormeuil, Albini oraz Holland & Sherry. Z kolei wełna z alpaki, którą wykorzystuję do produkcji szali, swetrów i innych dodatków, pochodzi z mojej rodzinnej hodowli alpak w Chile.

Czy ze względu na obecną sytuację odczuwasz opóźnienia w dostarczaniu materiałów czy zamówień? Oprócz Polski, szyjesz swoje kolekcje we Włoszech i Hiszpanii, czyli krajach mocno dotkniętych COVID-19

Aktualnie pracuję na pełnych obrotach. W marcu i kwietniu, z powodu COVID-19, większość działalności moich producentów i dostawców została zawieszona. Na szczęście moi klienci byli tego w pełni świadomi, a od 4 maja zacząłem powoli spotykać się na przymiarki, jak również przyjmować nowe zamówienia. Naprawdę nie lubię opóźnień, ale z powodu tej sytuacji, było to nieuniknione.

Nowe atelier De La Garza otwarto na Nowogrodzkiej w Warszawie. Co to za miejsce i czym będzie się różniło od butiku na Mokotowskiej? 

Butik na Mokotowskiej był jednym z moich marzeń. Był otwarty przez 2 lata, choc 90 proc. moich klientów odwiedziło mnie po wcześniejszym umówieniu. Następnie, pojawiła się okazja sprzedaży moich produktów w sklepie He Concept w hotelu Raffles Europejski. Dostępne są tam gotowe kolekcje ready-to-wear. Dlatego ostatecznie w grudniu 2019 roku, podjąłem decyzję, żeby zamknąć swój autorski sklep na Mokotowskiej.

Ideą mojego atelier na Nowogrodzkiej jest spotkanie się z resztą moich klientów po wcześniejszym umówieniu. Przestrzeń jest bardziej prywatna i intymna. Chcę, aby moi klienci czuli się swobodnie, jakby przybywali do mojego domu. To sprawia, że takie spotkania są jeszcze bardziej udane.

Wspomniałeś, że kolekcje z metką De La Garza są również dostępne w luksusowej przestrzeni HE Concept Store w hotelu Raffles Europejski. Jaki asortyment możemy tam znaleźć i jakiemu klientowi jest dedykowany? 

Produkty w HE Concept obejmują zarówno klasykę, jak i modę. Uważam, że butik przyciąga dwa rodzaje klientów. Niektórzy z nich szukają ponadczasowych elementów, które są uniwersalne, a inni szukają wyjątkowych rzeczy, które będą ich wyróżniać.

Czy obecna sytuacja związana z epidemią koronawirusa wpłynęła na zmiany w Waszym modelu biznesowym, na inny charakter atelier czy nawet zmiany w kolekcjach, wizerunku marki i grupie docelowej? 

Nasz model biznesowy polega na spotkaniu z klientami twarzą w twarz i produkcji odzieży. Z powodu pandemii musiałem więc ograniczyć znaczącą część mojej działalności. Pracowałem nad kolekcją wiosna/lato i planowałem pokaz mody. Na razie musiałem to przełożyć. Teraz wydaje się, że wszystko wraca do normy, znów spotykam się z moimi klientami.

Jedną z rzeczy, o której myślałem, było rozszerzenie mojej kolekcji ready-to-wear, aby klienci mogli kupować produkty online. To było coś, co planowałem, ale ciągle to odsuwałem z powodu braku czasu. Za to teraz, po 6 tygodniach w domu, miałem dużo czasu, aby to zaprojektować.

Z kolei grupa docelowa moich klientów zawsze pozostanie taka sama. Chociaż należy wspomnieć, że istnieją tu różne kategorie klientów, ponieważ oferuję teraz zróżnicowane produkty.

Podobno w Twoim atelier „niemożliwe staje się możliwe”… To prawda? Zdradź nam swój przepis na idealny męski wizerunek! 

Ma to związek z gamą produktów szytych na miarę, które tworzę oraz z moimi pomysłami. Czuję, że klienci mają swobodę twórczą, kiedy do mnie przychodzą. Tutaj ograniczeniem pozostaje jedynie wyobraźnia. 

Szczerze uważam, że nie ma ustalonego przepisu na perfekcyjny wizerunek. Każdy klient jest inny i ma inne oczekiwania. To, co mogę zrobić, to pokierować nim we właściwym kierunku. DNA marki silnie bazuje na moim osobistym stylu, projektuję i szyję takie ubrania, które odpowiadają moim preferencjom. Chodzi o to, aby być wszechstronnym w doborze garderoby. Nie oczekuję, że klienci będą nosić garnitury każdego dnia. Biorąc to pod uwagę, myślę, że jednym z kluczowych składników idealnego wizerunku, jest pewność siebie. Bez tego nic nie działa.

W tym roku Twoja marka De La Garza obchodzi dziesięciolecie swojej działalności. Czego możemy Ci życzyć z okazji tak okrągłego jubileuszu? 

Tak! Nadal nie mogę w to uwierzyć! Czas tak szybko minął, a tyle się wydarzyło. Myślę, że możesz mi życzyć kolejnych tak wspaniałych 10 lat!

 

fot. materiały prasowe De La Garza

Ewelina Dac
Napisane przez

Ewelina Dac

e.dac@wedding.pl

Redaktor naczelna Wedding.pl. Dziennikarka z wykształcenia i pasji. O modzie i urodzie pisze już 8 lat, a z branżą ślubną związana jest 3 lata. Zwolenniczka ślubów personalizowanych i minimalistycznych.