Od spotkania do udanego wesela [wywiad]
Wedding.pl / Lovestory / Ślub i wesele / Muzyka i taniec / Od spotkania do udanego wesela [wywiad]
Muzyka i taniec

Od spotkania do udanego wesela [wywiad]

Ewelina Dac

O „chemii” między usługodawcą a parą młodą, o tym, dlaczego nie ma mowy o gotowych playlistach i w końcu, co z tym alkoholem podczas wesela… W bardzo osobistej rozmowie – DJ Jarko!

Na wizytówce Wedding.pl nazywasz się: Wodzirej Animator Konferansjer DJ – Jarko. Opowiedz o swojej profesji. Co masz do zaoferowania jako DJ czy wodzirej naszym Parom Młodym?

DJ – to raczej nie ja, a raczej nie według mojego rozumienia tego, co oferuję Młodym Parom. Wodzirej to już prędzej.

Czyli, że nie grasz muzyki?

Gram, jeżeli jest taka potrzeba, oczywiście. Jednak wtedy nie mam możliwości prowadzenia zabaw, animacji, a przede wszystkim udzielenia wsparcia Parze Młodej. Wesele postrzegane jest przede wszystkim jako zabawa, kwiaty, alkohol i dobre jedzenie. Jednak dużo dzieje się w tle. Goście tego nie widzą, a młodzi, moim zdaniem, nie powinni się tym przejmować. To, co tak naprawdę dzieje się w tle, to koordynacja całego przedsięwzięcia. Do połączenia jest wiele „zespołów”: obsługa sali, fotograf i operator kamery, młodzi, goście, no i DJ czy zespół. To wszystko wymaga koordynacji. Jest plan wesela i to wszystko musi być zsynchronizowane.

Brzmi jak dużo pracy. To zacznijmy od początku. Na Wedding.pl zgłasza się do Ciebie Para i?

Przeważnie jest to krótkie pytanie typu „Czy termin jest wolny?” „Proszę o ofertę i cenę”. Fajnie ,ale dla mnie to za mało informacji żeby przygotować odpowiednią ofertę. Można rzucić ceną i później się martwić. Mi jednak zależy żeby dopasować ofertę do konkretnego wesela. Składa się na to: ilość gości, czas trwania i zwłaszcza początek wesela. Ponadto, rodzaj potrzebnego sprzętu, ilość zabaw – czasem do niektórych z nich potrzebne są dodatkowe akcesoria, które muszę zakupić, a później już ich nie wykorzystuję. Dlatego zawsze preferuję kontakt telefoniczny i krótką rozmowę. Zawsze można się dogadać, negocjować. Poza tym, musi nawiązać się więź. Jeżeli jej nie będzie, to współpraca też będzie słaba. Uda się, ale to już nie to samo.

A zdarzyło się, że nie było „chemii”, o ile można to tak określić?

Tak. Bywało tak. Zdarzyło, że spotkałem się z Parą i nie dogadaliśmy się i to niekoniecznie cenowo. Po prostu nie zawsze jest to coś, ta „chemia”, jak to określiłaś. Zdarzyło się też, że nie odpowiedziałem na zapytanie. Była tam jednak jedna informacja: „mamy gotową playlistę”. Odpada.

To znaczy, że młodzi nie mogą nic sobie wybrać?

Nie, ale cała playlista to za dużo. Młodzi mają się w tym dniu bawić i świętować, a nie zajmować tym, za co tak naprawdę płacą pieniądze. Poza tym „parkiet” rządzi się swoimi prawami, a goście są różni. Nie można założyć przy jakiej muzyce czy przy jakich konkretnych utworach będą się bawić. Miałem takie przypadki i była to ciężka praca. Niezadowoleni goście, pretensje, a przecież nikt nie wie, że muzykę układała para młoda. Wszystko później spada na DJ’a. A goście w epitetach nie przebierają.

Tak więc jak ustalam repertuar, to proszę o gatunki, ale też nie ma gwarancji, że to się uda w stu procentach. Proszę też o około 10 ulubionych utworów, tak żeby jednak Ci młodzi mieli coś dla siebie. Więcej nie, bo na całym standardowym weselu gramy od 80 do 100 piosenek. Więc jak dostanę listę 200 piosenek, to później są pretensje, że czegoś nie było. Tego unikamy. I tutaj prośba do Par: dajcie DJ’om i zespołom pracować, niech się wykażą.

To ciekawe spostrzeżenie. Wspomniałeś o układaniu repertuaru i wcześniej o programie wesela. Czy to ustalasz na spotkaniu z parą?

Tak. Ale nie na pierwszym. Jak wiesz, na Wedding.pl Pary dość wcześnie wybierają sobie DJ`a, fotografa itp. Ustalenie tych kwestii na kilka czy kilkanaście miesięcy przed weselem, to strata czasu. Przez te miesiące wymyślą nowe zabawy, zmienią się muzyczne hity, a młodzi też coś podpatrzą u znajomych czy rodziny. O konkretach rozmawiamy tuż przed weselem.

Program ustalamy około miesiąca przed weselem, a zabawy w ostatnich dwóch tygodniach. Wtedy młodzi są najbardziej zestresowani i zajęcie myśli samą zabawą to duże odstresowanie. Wtedy też buduje się między nami więź. Planujemy to wesele razem. Dostrajamy się i później wiemy, co robić już podczas samej imprezy. Ustalamy punkty programu, tak żeby zmieścić się z zabawami, podziękowaniami, tortem itp.

Zdarzyło się, że zmieniałeś parom ich grafik?

Tak. Praktycznie zawsze coś tam się doradzi. Przecież dla Nich jest to pierwszy raz, dla mnie nie. Więc łatwiej mi jest powiedzieć, co i kiedy będzie lepiej pasowało, jak zareagują goście i kiedy jaka zabawa będzie bardziej odpowiednia.

Pierwszy taniec zaczyna imprezę, to oczywiste, później dosłownie kilka piosenek do tańczenia. Tak do 30 minut maksymalnie. To jeszcze nie jest czas na zabawę. Goście się poznają, widzą się często po długiej przerwie. Muszą pogadać. Później kolejny blok zaczynamy zabawą integracyjną – walc integracyjny, belgijka, jerusalema itp. Wiadomo, że im później, tym trudniej uczyć się zabaw integracyjnych.

Jesteś też tancerzem. Czy pary proszą o pomoc przy pierwszym tańcu?

Tak. I zawsze radzę: naukę zacznijcie wcześniej. To nie „Taniec z gwiazdami” – w tydzień nie nauczycie się układu widzianego w telewizji. Należy pamiętać, że takie układy wykonują tancerze z dużym doświadczeniem, a przygotowanie choreografii to bardzo ciężka praca. W zależności od lokalizacji czy różnych innych preferencji, polecam moich znajomych nauczycieli tańca i oni przejmują pracę nad parą.

Czyli docelowo nie uczysz tańczyć?

Nie. Jestem tancerzem, ale nie miałbym czasu na pracę z parami. Treningi pochłaniają bardzo dużo czasu. Poza tym, turniejowy taniec sportowy to nie pierwszy taniec. Nie chciałbym popełnić błędu. Niech nauką zajmą się osoby, które robią to na co dzień. Oczywiście tuż przed samym tańcem na weselu, bardzo często udzielam wskazówek i porad. Później już występ przed gośćmi.

Takie wskazówki na pewno pomagają parom, również w wcale ze stresem. Jako tancerzowi na pewno też łatwiej jest Ci poprowadzić zabawy.

Tak, zwłaszcza taneczne. Szybko łapiemy kontakt z gośćmi i zabawa się rozkręca.

Widziałam na Twojej wizytówce na Wedding.pl również sceny z planu filmowego. Czy zajmujesz się również aktorstwem?

To duże słowo, ale tak. Jestem tak zwanym „aktorem amatorem” – pomaga mi to bardzo podczas pracy z mikrofonem, prowadzeniu zabaw czy konferansjerki. Do niektórych zabaw także się przebieram. Myślę, że mam spory dystans do siebie dzięki temu. No i mam kilka niespodzianek, a przede wszystkim oczepiny, które są pewnego rodzaju inscenizacją.

To ciekawe. Rozwiniesz temat?

Wybacz, ale to zostawiam na wesele. Chciałbym, aby na każdym weselu był element zaskoczenia.

Rozumiem, wobec tego nie będę naciskać. To teraz delikatne pytanie: zdarza Ci się wypić na weselu? Mówiłeś w naszej poprzedniej rozmowie: „Nie ukrywajmy – zarówno DJ, jak i orkiestra zawsze coś tam sobie wypiją”.

No tak, wiedziałem, że to pytanie padnie. Po tym artykule też miałem kilka ciekawych rozmów. Cóż mogę powiedzieć…

Prawdę.

Całą prawdę i tylko prawdę. Znasz mnie już trochę. Jeżeli wracam po weselu samochodem, to nie. Nawet kropelki. Na koniec człowiek jest tak zmęczony, że nie ma sensu więcej ryzykować. Jeżeli jednak mam nocleg na miejscu, to zdarza się. Jak mówiłem, z jednej strony rodzi się pewna więź, więc nawet sami młodzi zapraszają na kieliszek. Czasem goście również. Zwłaszcza, że z racji chęci dobrej koordynacji, jestem z nimi w stałym kontakcie. Zdarza się, że coś w kuchni się zmieni, nie ma rodziców młodych czy innych ważnych osób i trzeba na bieżąco modyfikować plan.

Czyli koordynujesz cały przebieg wesela?

Tak. Staram się żeby wszystko się odbyło zgodnie z planem, a jak coś się gdzieś sypie, to żeby nikt tego nie zauważył. Myślę, że to jest kolejny element, który wyróżnia mnie i dodaje jakości. To bardzo ważne w tym dniu. Wesela nie można powtórzyć. Tutaj jest jedna próba, generalna z publicznością. Wszystko musi zagrać. Tu nikt nie powie „cięcie, robimy dubla”. Tu jest akcja i do ostatniej piosenki pełna mobilizacja.

A możesz podzielić się z naszymi Czytelnikami takim osobistym przeżywaniem wesela. Czy takie masz? Czy to kolejne odklepane i opłacone zlecenie?

Jest to zlecenie, na pewno, bo biorę za to pieniądze i w zamian daję jakość oraz poczucie bezpieczeństwa młodej pary, że wszystko się uda i że będzie świetna zabawa. Pytasz jednak o osobiste odczucia, więc podejście jak do zlecenia odpada. Do każdego wesela pochodzę emocjonalnie. Jak wspominałem, tworzy się między nami pewna więź. Tutaj jest element, który bardzo lubię i jednocześnie go nie znoszę. Pożegnanie. Z sali wychodzę raczej ostatni i żegnając się z młodymi, wiem, że raczej się nie spotkamy. To normalne, ale szkoda mi, bo zawsze są to fajni ludzie. Miłe jest to, jak dziękują za zabawę, za pomoc i za przebieg całego wesela. Wiem, że dostali ode mnie dodatek do ich najpiękniejszego dnia w życiu.

To bardzo miłe, co mówisz i tym większa radość, że współpracujemy z usługodawcami, którzy pragną dać od siebie, jak to powiedziałeś, dodatek do tego pięknego dnia. A dzięki Wedding.pl jest to możliwe – bo możecie się odnaleźć i skontaktować.

To prawda. To naprawdę świetne miejsce do nawiązania kontaktu do przyszłej współpracy. Zarówno dla mnie jako usługodawcy, jak i młodych par, które poszukują oprawy swojego wyjątkowego, najważniejszego dnia w życiu.

Jarko, dziękuję za szczerą rozmowę, na pewno pomoże ona przyszłym Parom Młodym dokonać właściwych wyborów w kwestii organizacji wesela.

Ja również dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Mam nadzieję, że pomogłem młodym zrozumieć, co jest ważne w wyborze usługodawcy i na co należy zwrócić uwagę. No i, polecam się na przyszłość!

 

fot. materiały prasowe DJ Jarko

Ewelina Dac
Napisane przez

Ewelina Dac

e.dac@wedding.pl

Redaktor naczelna Wedding.pl. Dziennikarka z wykształcenia i pasji. O modzie i urodzie pisze już 8 lat, a z branżą ślubną związana jest 3 lata. Zwolenniczka ślubów personalizowanych i minimalistycznych.