Wedding.pl / Lovestory / Ślub i wesele / Organizacja i planowanie / #WspieramyBranżęŚlubną: Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej
Organizacja i planowanie

#WspieramyBranżęŚlubną: Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej

21 kwietnia 2020 —
Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej

Wybuchła pandemia koronawirusa i… pojawiły się ONE: Agnieszka Winnicka, Anna Matusiak-Rześniowiecka i Katarzyna Demale – aby powołać do życia Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej.

O tym jak mówić jednym głosem oraz wypracować wspólny system działań, który pozwoli nie doprowadzić do ruiny firm, a jednocześnie nie zamieni marzeń par młodych w proch – mówi nam Anna Matusiak-Rześniowiecka – wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Branży Ślubnej, współwłaścicielka Agencji Ślubnej Ann&Kate Wedding Planners.

Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej: by mówić jednym głosem

Wybuchła pandemia koronawirusa i powstało Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej. Czy to był główny pretekst powstania PSBŚ, które ma nieść w czasie kryzysu (i po nim) wsparcie dla branży?

Z całą pewnością pandemia stała się impulsem, który pozwolił nam zauważyć, że naprawdę pokaźny sektor gospodarki, jakim jest branża ślubna – nie ma tak naprawdę wspólnej przestrzeni, w której wszyscy usługodawcy mogliby znaleźć np. pomoc – chociażby prawną w takich trudnych momentach działalności, jak moment, w którym teraz przyszło nam funkcjonować. Przecież chodzi o to, by mówić jednym głosem, działać w imieniu i na rzecz naszych klientów – załamanych par młodych, którym marzenia właśnie legły w gruzach. Ale chodzi też o to, żeby wypracować takie normy działań, które pozwolą nam się utrzymać, przetrwać ten niewątpliwie trudny czas dla wszystkich, ale dla branży ślubnej – sezonowej z założenia – szczególnie trudny. Plany na przyszłość są ambitne. Chcemy się rozwijać, szkolić, inspirować, edukować  – profesjonalizować jeszcze bardziej w każdym możliwym wymiarze. Stowarzyszenie będzie miejscem, które pozwoli i będzie stawiało na takie działania.

W ciągu kilku dni chęć dołączenia do Stowarzyszenia zadeklarowało setki firm. To najlepszy dowód na to, że na taką właśnie organizację branża ślubna czekała. Z jakim odbiorem się spotykacie?

Odbiór jest wspaniały i przerósł nasze oczekiwania. Okazało się, że faktycznie ludzie potrzebują miejsca, w którym będzie można skorzystać z wiedzy, doświadczenia, życzliwości i umiejętności innych. Chcemy, by dla Stowarzyszenia pracował prawnik, który stworzy dla poszczególnych sektorów ślubnej działalności zunifikowane zapisy w umowach. Nie chodzi o to, by każdy pracował na takich samach zasadach. Zupełnie nie. Każda firma jest inna. Każdy właściciel ma prawo do swoich zasad, ale pewne normy powinny zostać ujednolicone, chociażby ze względu na późniejszą jednolitą interpretacje prawa. Dziś różne zapisy w umowach różnie się interpretuje, a to prowadzi do chaosu, nerwów i niepotrzebnych konfliktów.

Anna Matusiak-Rześniowiecka
Anna Matusiak-Rześniowiecka

W jaki sposób i na jakich warunkach można obecnie dołączyć do PSBŚ?

Za chwilę oficjalnie ogłosimy możliwość formalnego dołączenia do Stowarzyszenia. Ze względu na home Office, również urzędów – kwestie formalne trochę się przedłużyły. Tworzenie strony internetowej też jest już na finiszu. Niemniej jednak zasady ubiegania się o członkostwo są już precyzyjnie ustalone. Wśród nich znajdziemy następujące punkty:

  1. Posiadanie zarejestrowanej działalności udokumentowanej wpisem do CEIDG lub KRS.
  2. Minimum 2-letnia obecność na rynku ślubnym.
  3. Przedstawienie min. 3 projektów zrealizowanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
  4. Posiadanie rekomendacji dwóch członków Stowarzyszenia.
  5. Posiadanie listów referencyjnych od 3 klientów.

Co ważne – kandydaci nie spełniający wszystkich kryteriów też mogą się ubiegać o indywidualne rozpatrzenie ich kandydatury, bo chcemy, by Stowarzyszenie trzymało wysoki poziom merytoryczny i jakościowy, ale nie można wykluczać np. młodych, zdolnych i kreatywnych, którzy np. po pierwszym roku obecności na rynku już rokują na tyle dobrze, że warto mieć ich w swoich szeregach.

Za dosłownie chwilę ruszy strona internetowa – z której będzie można w łatwy i przystępny sposób ściągnąć deklarację członkowską, wypełnić ją, a potem czekać na weryfikację zarządu, by wreszcie po pozytywnej weryfikacji móc razem działać na rzecz branży ślubnej.

Piszecie w petycji, którą wciąż można poprzeć swoim podpisem: „Wartość rynku ślubnego w Polsce przekracza 7 mld zł rocznie. Branża ślubna to kilkadziesiąt tysięcy mikro lub małych przedsiębiorców z wyłącznie polskim kapitałem, zasobami i know how”. Jak to możliwe, że do tej pory branża ślubna nie istnieje formalnie w polskim prawodawstwie i gospodarce jako branża?

Tak. To prawda. Czas o to powalczyć. Od kiedy powstał pomysł założenia Stowarzyszenia od wielu dziennikarzy zainteresowanych tym tematem usłyszałam: „Ojej..faktycznie. Nie pomyślałem, że Wy przecież jesteście osobnym, sporym sektorem gospodarczym”. Branża ślubna to dziś już świadomy wybór. Kończą się czasy, kiedy filmowiec, któremu nie wyszło w świecie kina czy telewizji – bierze za kamerę i żeby jakoś dorobić zaczyna kręcić wesela, wstydząc się tego przed kolegami filmowcami. Dziś w branży ślubnej mamy filmowców, którzy wybrali śluby z pełną świadomością, których filmy ślubne zapierają dech w piersiach, którzy tworzą dla par młodych dzieła sztuki. Serce pęka na myśl o tym, że ci ludzie będą musieli za chwilę być może brać za kamerę i „chałturzyć” gdziekolwiek po to, żeby się utrzymać. To naprawdę ARTYŚCI.

realizacja wesela - Ann&Kate Wedding PlannersRealizacja weselna: Ann&Kate Wedding Planners

Jaki status prawny ma wobec tego branża ślubna zagranicą? Jakie dobre praktyki możemy (i powinniśmy) przenieść na nasze podwórko? 

Z całą pewnością praktyką, o której warto pomyśleć w Polsce na serio jest ubezpieczenie, będące normą np. na zachodzie. Abstrahując od pandemii – nawet w „normalnych” czasach zagrożeń czyhających na nas w dniu ślubu jest naprawdę sporo. A w dzisiejszych czasach wydajemy na ten dzień naprawdę niemało. Ostatnio rozmawiałam z fotografem ślubnym, pracującym zagranicą od lat. Totalnie nie zna polskich warunków. Wyluzowany, uśmiechnięty – czas izolacji spędza na łonie natury, w swoich rodzinnych stronach, w górach. Pytam, skąd u niego takie dobre samopoczucie, a on mi na to: „Odwołane albo przełożone zostały wszystkie moje wesela z tego sezonu, ale pieniądze parom oddało ubezpieczenie, ja nie tracę ani złotówki, więc po prostu wykorzystuje teraz ten czas na odpoczynek”. Tak można żyć…

Waszym celem jest również stworzenie „kodeksu pełnego uregulowanych norm zachowań i wspólnych zasad działań. A wszystko po to, by klient też czuł się bezpieczny i zaopiekowany, a nasze biznesy miały szansę przetrwać te trudne czasy”. Czy takie zasady miałyby być również fundamentem umów pomiędzy firmami a klientami? Obecnie to dość enigmatyczny temat w branży, a praktyk jest tyle, ile firm.

Tak. Dokładnie. Nie może i nie powinno być tak, że każdy z nas teraz zachowuje się zupełnie inaczej w stosunku do klientów. To bardzo utrudnia pracę. Nie ma zunifikowanej polityki działań w tym trudnym momencie. Ja reprezentuję akurat sektor wedding plannerów. Nasza Agencja Ślubna nagle z dnia na dzień została zasypana ogromną ilością pracy, bo decyzja o przeniesieniu wesela to skoordynowanie wszystkich usługodawców, znalezienie nowego terminu, który będzie wszystkim odpowiadał oraz skoordynowanie nowych aneksów do umów, negocjowanie nowych warunków, etc. Tak naprawdę jesteśmy przyklejone do telefonów. Zunifikowane normy zachowań bardzo ułatwiłyby nam wszystkim pracę. Bo jak wytłumaczyć klientowi, że np. lokalizacja A za przeniesienie wesela na sezon przyszłego roku żąda dopłaty, lokalizacja B robi to bezkosztowo, a fotograf C w ogóle nie zgadza się na przeniesienie ślubu na soboty w sezonie 2021, bo po przeliczeniu kosztów życia i prowadzenia firmy – szybko zrozumiał, że jeśli nie sprzeda sobót w kolejnym sezonie nowym parom, tylko pozwoli parom z 2020 zająć te soboty, to właściwie może się od razu zamknąć, bo i tak do tego 2021 roku nie dotrwa.

Pary są rozczarowane, bo to przecież nie ich wina. I mają rację. Ale rację mają też usługodawcy, którzy ratują się, jak mogą. Niemniej jednak, jeśli jeden wprowadza dopłaty, a drugi nie – to rodzi rozczarowanie i poczucie bycia potraktowanym nie fair. To trudne, bo im dłużej żyjemy w izolacji, tym bardziej rośnie frustracja. Wszyscy ludzie, bez względu na branżę, w której pracują raczej tracą, aniżeli zyskują, więc im dłużej to trwa, tym trudniej powoływać się na jakąś ludzką życzliwość i empatię. I naprawdę wszyscy mają swoje racje.

Z jakimi wyzwaniami jako Stowarzyszenie mierzycie się obecnie i jak można Was wesprzeć?

Codziennie pojawią się nowe pytania, wątpliwości i wyzwania. Kilka dni temu na skrzynkę Stowarzyszenia przyszedł taki mail:

Dzień dobry. Jestem fotografem ślubnym. Chciałbym zwrócić Państwa uwagę na pewną ważną kwestię. Mianowicie, mam obawy po wczorajszych decyzjach rządu odnośnie obowiązku maseczek w miejscach kultu religijnego. Obawiam się, że pary z tego powodu mogą masowo rezygnować ze ślubów, bo kto chce mieć ceremonię ślubną w maseczkach? A masowe rezygnacje zablokują całą branżę ślubną. Miało być stopniowe ułatwianie, a rząd (mam nadzieję, że nieświadomie) wykonał ruch w drugą stronę. W interesie nas wszystkich jest to, by rząd zwolnił parę młodą z obowiązku noszenia maseczki podczas ceremonii ślubnej. Stąd moja prośba do Państwa o użycie swoich wpływów czy narzędzi, aby zwrócić uwagę rządzących na ten niezmiernie ważny dla naszej branży aspekt i wprowadzenie tej niewielkiej zmiany.

Niby drobiazg, a jednak szalenie istotny.

Oczywiście kwestia wsparcia naszych firm finansowo, zwolnienia nas z płacenia podatków, ZUS-u, etc. – to wszystko szalenie istotne kwestie, bo koronawirus uderzył niemal w przeddzień rozpoczynającego się sezonu. Już teraz niweluje ten sezon niemal do zera. Nie podpisujemy nowych umów, z których potencjalny zysk trudno oszacować – wyliczając swoje straty. Dla tych samych klientów – nierzadko w ramach tych samych umów będziemy pracować przez kolejny rok, bo ich wesela zostały przeniesione. A co z kosztami utrzymania firmy w tym czasie?

Dziękujemy za chęć wsparcia. Mówienie o nas, o tym, że istniejemy, z jakimi problemy się teraz borykamy – to wielkie wsparcie. Jesteśmy za nie wdzięczni.

dekoracje weselne - Agnieszka Winnicka

Realizacja weselna: Agnieszka Winnicka (Welcome To The Jungle)

Jakie wiadomości najczęściej otrzymujecie od reprezentantów branży ślubnej? Jakie są główne problemy branży i na jakie wsparcie teraz liczą?

Ludzie pytają o konieczność zwrotów zadatków, zaliczek. Kiedy zwracać? Czy zwracać? Czy mogą powołując się na siłę wyższą, która dotknęła wszystkich, tego nie robić? Niektóre maile naprawdę przytłaczają i wzruszają. Ludzie pytają, czy to już koniec naszej tak pięknie rozwijającej się branży? Czy mają zamykać firmę na dobre? Czy widzimy jakąś nadzieję?

W treści petycji czytamy również: „Nasza branża znalazła się z dnia na dzień bez możliwości prowadzenia działalności do odwołania. (…) Już teraz odwołane są wszystkie wesela zaplanowane na marzec, kwiecień, 90% maj oraz ciągle rośnie ilość odwoływanych wesel w czerwcu, lipcu, sierpniu i wrześniu br. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień, a ponieważ wesela planowane są z rocznym wyprzedzeniem, nasza branża powróci do poziomu przychodów sprzed epidemii dopiero w 2021 roku. W praktyce skutkuje to pozbawieniem na 12 miesięcy osób i firm działających w branży ślubnej realnych przychodów”. To bardzo pesymistyczna hipoteza. Czy jest szansa, że zamrożenie potrwa jednak krócej i niebawem wystartujemy ponownie, nawet jeszcze w tym sezonie ślubnym?

Bardzo chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Tylko wówczas można by było realnie zaplanować swoje działania i z kalkulatorem w ręce stworzyć nowy biznes plan, który jest istotny nie tylko dla nas i naszych biznesów, ale też dla naszych klientów, którzy też chcieliby wiedzieć, czy ludzie, których wybrali do współtworzenia ich Wielkiego Dnia – dotrwają w ogóle do tego wydarzenia.

Czy obecne rządowe propozycje wsparcia przedsiębiorców będą dla przedstawicieli branży ślubnej pomocne i z jakich ulg najczęściej korzystają lub będą korzystać firmy ślubne?

Z całą pewnością są tacy, których działalność pozwoli skorzystać z niektórych ulg tarczy antykryzysowej. Inni nie załapią się na żadną z tych ulg, bo np. rozłożenie rat w umowach z klientami nie pozwoli udowodnić, że spadł dochód z dnia na dzień czy z miesiąca na miesiąc, a tak naprawdę ten dochód jest bardzo iluzoryczny, skoro tych samych klientów, w ramach tej samej umowy będziemy prowadzić przez kolejny rok naszej działalności, a nowych klientów brak, bo ludzie czekają na rozwój zdarzeń i o weselach teraz nie myślą.

A co możemy zrobić poza rządowym wsparciem? Jak jako branża możemy się wspierać nawzajem?

Mówić jednym głosem. Wypracować wspólny system działań, który będzie ludzki, uczciwy, rzetelny i pozwoli nie doprowadzić do ruiny naszych firm, a jednocześnie nie zamieni marzeń naszych klientów w proch. Zasady uczciwej konkurencji są teraz szczególnie istotne.

Największym wsparciem dla branży ślubnej będą oczywiście jej klienci, czyli pary młode. W Wedding.pl prowadzimy szereg akcji wspierających, m.in. #ZmieńTerminNieOdwołuj, które mają zachęcić pary młode do przesunięcia terminu swojego ślubu zamiast odwoływania. Co jeszcze klienci mogą zrobić, żeby wesprzeć firmy ślubne?

Bardzo często prosimy pary o to, by zachowały harmonogram płatności rat bez zmian – nawet jeśli przesuwa się termin ich realizacji. To ważne dla utrzymania płynności finansowej naszych firm. Oczywiście pod warunkiem, że same nie mają zagrożonej płynności finansowej własnych firm. Generalnie – rozmawiajmy. Traktujmy każdy przypadek indywidualnie. Bądźmy dla siebie wzajemnie ludźmi bez względu na to, po której stronie tego biznesu jesteśmy.

Jak obecnie firmy ślubne komunikują się z parami młodymi? Jakie są najczęstsze tematy e-rozmów pomiędzy dwiema stronami?

To bardzo trudne rozmowy. Klienci pytają, jak długo to, naszym zdaniem, potrwa. Czy warto czekać i liczyć na to, że np. w sierpniu już będzie można zorganizować wesele. Czy ryzykować, wiedząc, że w tym czasie najlepsze alternatywne terminy zostaną zarezerwowane, czy od razu przenosić wesele i nie mieć już złudzeń. Co robić z wydrukiem zaproszeń? Jakie będą ceny w przyszłym roku? Tak naprawdę w tych rozmowach wróżymy sobie wszyscy z fusów, bo takiej sytuacji jeszcze nie było. Nikt z nas nie może powołać się na doświadczenie z podobnego czasu pandemii.

Anna Matusiak-Rześniowiecka i Katarzyna Demale

Katarzyna Demale i Anna Matusiak-Rześniowiecka (Ann&Kate Wedding Planners)

Branża ślubna po koronawirusie

Epidemii i jej skutków nie można było przewidzieć, ale na sytuacje kryzysowe jako takie należy być z tyłu głowy gotowym. Jakie wnioski branża ślubna wyciąga lub już wyciągnęła na przyszłość? Jak może się zabezpieczyć na wypadek kolejnych „sił wyższych”?

Na pewno warto znacznie większy nacisk położyć na to sformułowanie „siła wyższa”. Mam wrażenie, że większość z nas przedsiębiorców – bez względu na branżę, którą tworzymy – tworząc np. umowy myślała o różnych zapisach zabezpieczających, ale siła wyższa była dotychczas przez nas traktowana po macoszemu. Bo co się może stać? Wszystkim nam się wydawało, że jesteśmy sprawczy. A tymczasem nasza sprawczość została wystawiona na ciężką próbę. Postępująca technicyzacja i cywilizacja to wielkie szanse rozwojowe, ale też różne ryzyka, więc na pewno budując biznes, warto mieć to na uwadze. Nie chodzi o indywidualne zachowania jednostek. Biznes to jedna wielka inwestycja, więc chowanie pieniędzy do skarpety nie uratuje nas przed skutkami ewentualnej kolejnej katastrofy, bo jeśli nie zainwestujemy – nie będziemy się rozwijać, a przecież o to chodzi, by być coraz lepszym. Ważne, by przedsiębiorców zabezpieczało przed takimi trudnymi sytuacjami prawo odgórnie. Ważne, by znaleźć takie rozwiązanie prawno-administracyjne, które pozwoli czuć się bezpieczniej.

Czy mimo obecnych przeciwności, pojawiają się na horyzoncie jakieś optymistyczne prognozy?

Odpowiadając na to pytanie, trzeba pogrzebać w sobie i odgrzebać najbardziej ukryte pokłady optymizmu. Jak mawiał klasyk: „Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było”. Dziś wszyscy szukamy nowych rozwiązań, nowych potrzeb, przed którymi stanie świat i nasza branża. Wszyscy zastanawiamy się, jak będzie wyglądał świat. Wierzymy, że akurat MIŁOŚĆ to wartość, która wszystko przetrzyma, więc ludzie będą się kochać, pobierać i chcieć weselić wspólnie po sakramentalnym TAK. Może będzie po prostu inaczej. Zawsze to jakieś wyzwanie. Naszą branżę tworzą indywidualiści, artyści, esteci – ludzie, którzy lubią wyzwania, więc mamy nadzieję, że te trudne czasy stworzą silnych ludzi, a silni ludzie zbudują nowe piękne czasy.

Jaki kształt branża ślubna przybierze za rok, dwa?

Zapytaj mnie o to za rok, dwa (śmiech). Dziś możemy tylko zamknąć oczy i sobie to wizualizować. Jedni w czarnych barwach, inni w kolorze nieco bardziej kojarzącym się z weselem – czyli w różu. Tych drugich jest niewątpliwie mniej. Trudno się dziwić. Miejmy jednak nadzieję, że pokonamy trudności, bo naprawdę poziom branży ślubnej w Polsce pięknie wzrastał. A wesela rodem z filmu Smarzowskiego zaczynały odchodzić w zapomnienie.

Wiele mówi się również o wyraźnym wzroście stawek za produkty i usługi w branży ślubnej. Słowem, czy śluby i wesela będą droższe?

O to pyta wiele osób. Jeżeli wzrośnie cena jedzenia – wzrośnie cena tzw. talerzyka w lokalizacjach. Jeśli upadnie wiele firm, a pary wciąż jednak będą chciały organizować śluby i wesela – naturalna zasada konkurencyjności pozwoli podwyższyć stawki tym firmom, które przetrwały. Pytanie, czy na skutek kryzysu, który niewątpliwie przed nami – klienci będą walczyli o najlepsze firmy, czy firmy o klientów. Niewiadomych jest zbyt wiele. A może okaże się, że śluby i wesela będą tańsze…

W artykule na Wedding.pl „Jak zmienią się śluby po pandemii koronawirusa?” piszemy o nowych trendach, które mogą się pojawić lub wzmocnić po obecnym kryzysie. Jak, Waszym zdaniem, będą wyglądać śluby po pandemii?

Wydaje mi się, że wszyscy będziemy musieli zacząć żyć trochę inaczej. Wirus przecież nagle nie zniknie. Gdzieś przeczytałam metaforę, która bardzo mi się spodobała – wirus nie wsiądzie nagle do taksówki i nie pojedzie na inną planetę. Trzeba będzie nauczyć się z nim żyć. A więc stać się nieco bardziej zdystansowanym, unikać sytuacji bardzo nas narażających. Może odbije się to na weselach w taki sposób, że klienci będą wybierać kameralne przyjęcia, bardziej aniżeli te ogromne na 300 osób? Ale ludzie są ludźmi. Kochają być razem. Chcą się wspólnie bawić i weselić. Polska gościnność to cecha, której zazdroszczą nam inne nacje. Tak głęboko w nas zakorzeniona, że chyba trudno będzie się jej wyzbyć. Oczywiście wszystko zależy również od zawartości portfela, ale Polacy to mądry, kreatywny i pracowity naród…

Na koniec życzeniowo, ale realnie, pełni nadziei i pogody ducha: czego możemy sobie życzyć jako branża ślubna?

ZDROWIA, życzliwości, spokoju, zawodowej solidarności… Życzmy sobie spotkania na pięknych realizacjach weselnych w tym samym gronie w kolejnych latach.

#WspieramyBranżęŚlubną Wedding.pl

Ewelina Dac
Napisane przez

Ewelina Dac

e.dac@wedding.pl

Redaktor naczelna Wedding.pl. Dziennikarka z wykształcenia i pasji. O modzie i urodzie pisze już 8 lat, a z branżą ślubną związana jest 3 lata. Zwolenniczka ślubów personalizowanych i minimalistycznych.