Wedding.pl / Lovestory / Uroda i Zdrowie / Psychologia / Jak dbać o miłość i radzić sobie z codziennością w czasach zarazy
Psychologia

Jak dbać o miłość i radzić sobie z codziennością w czasach zarazy

3 kwietnia 2020 —
Jak dbać o miłość i radzić sobie z codziennością w okresie pandemii koronawirusa

Już nawet kilkudniowa kwarantanna może być bardzo trudnym testem dla związku. A my przecież nie wiemy ile to potrwa, ani nie wiemy jak długo jesteśmy w stanie wytrzymać w stanie nadzwyczajnym spowodowanym przez koronowirusa, w izolacji, zamknięci w domach, bo prawie nikt z nas nigdy nie był w takiej sytuacji. 

#WspieramyParyMłode Wedding.pl

O tym, jak dbać o miłość w czasach pandemii koronawirusa i nie tylko – specjalnie dla Czytelników Wedding.pl pisze relacjolog, psycholożka i terapeutka Iwona Golonko:

„Jak my przetrwamy tę całą pandemię COVID-19?”

To pytanie częściej lub rzadziej zadaje sobie prawie każdy człowiek żyjący w większych skupiskach ludzkich na naszej planecie. Nieważne jak dobry masz związek lub jak silne jest twoje małżeństwo i czy naprawdę uwielbiacie spędzać razem czas – to dla wszystkich nas przebywanie w tym samym mieszkaniu na okrągło, bez widocznego końca, sprawia, że rośnie w nas poczucie lęku i frustracji ważnych potrzeb. Wielu z nas pomimo, że żyje w dobrych, kochających się związkach, to jednak jakoś podskórnie czujemy, jakby gdzieś tam na horyzoncie naszej relacji zbliżała się do nas poważna burza. Bo choć nawet w tej chwili świetnie się dogadujemy, to za kilka dni, a tym bardziej tygodni może być zupełnie inaczej.

Taką obawę odczuwa wiele par, ale także osób mieszkających z rodzicami, dorosłymi dziećmi czy ze współlokatorami. Nawet jeśli zwykle lubimy tych ludzi, z którymi dzielimy adres, to istnieje ryzyko graniczące z pewnością, że nawyki, które dotychczas były zaledwie zabawne lub dziwne, zaczną z czasem coraz bardziej nas denerwować w czasie przymusowej izolacji z konkretną osobą. Po kilku dniach może nas już irytować nawet to jak drugi człowiek oddycha czy jak się śmieje…

Postaram się odpowiedzieć na kilka nurtujących pytań:

  • Jak radzić sobie z codziennością w okresie izolacji i kwarantanny?
  • Jak przetrwać ten trudny okres w związku?
  • Jak dbać o miłość i wzmocnić relację w czasie pandemii?

Poniżej moja subiektywna lista trzynastu najważniejszych wyzwań przed jakimi w jakimś zakresie stanie prawie każdy związek.

  1. Sprzeczne strategie radzenia sobie

Mamy różne strategie radzenia sobie ze swoim lękiem przed tą pandemią. Niektórzy ludzie są bardzo niespokojni i pochłaniają mnóstwo wiadomości, są alarmistami i bardzo martwią się zagrożeniem tą chorobą. A co jeśli pod tym samym dachem zdarzy się mieć różne rodzaje mechanizmów obronnych? Co jeśli druga osoba woli utrzymywać spokój i dystans lub też kwestionować wątpliwe źródła wiadomości, zadawać dociekliwe pytania, racjonalizować? Lub jeszcze inaczej radzić sobie z sytuacją i upatrywać w tym spisku i podgrzewać nim swój gniew. Komuś kto za wszelką cenę próbuje zachować spokój i pogodę ducha nie spodoba się niepokój partnera. Zaś ktoś, kto bardzo się boi, nie rozumie lekceważenia zagrożenia poprzez racjonalizacje. Kiedy ty chciałbyś zmniejszać lęk i stres jakie odczuwasz, to jednak staje się to kontr skuteczne, gdy twój partner dąży do lęku i ewidentnie się „nakręca”. Człowiek, który się bardzo boi, nie przestanie się bać tylko dlatego, że partner/ka powie mu „nie bój się, bo to głupie”, podobnie jak ktoś, kto lekceważy zagrożenie, nie przestanie tego robić tylko dlatego, że usłyszy „nie lekceważ, bo to bezmyślne”. To jest bardzo trudna rzecz i potencjalnie wysoce konfliktogenna.

Musimy zrozumieć to, że jesteśmy inni i to zaakceptować. Rozmawiajmy o tym ze sobą z życzliwością i miłością, a nie z potrzebą udowodnienia racji i przekonania do swojej strategii. Na przykład tak: „Rozumiem, że potrzebujesz czytać te wszystkie wiadomości lub nie umiesz się przed tym powstrzymać. Nie chcę jednak, abyś potem wszystko, co czytasz mi relacjonował/a, bo ja intencjonalnie odcinam się od mediów i sprawdzam tylko 3 źródła codziennie, którym ufam. Nie chcę obcować z takimi wiadomościami dłużej niż 10 minut dziennie. Uszanuj to proszę. Możesz to dla mnie zrobić?” Lub tak: „Przyjmuję do wiadomości, że nie wierzysz, że ten wirus jest prawdziwym zagrożeniem i nie widzisz żadnych przeszkód w spotykaniu się ze znajomymi czy klientami. Uszanuj jednak proszę to, że w ten sposób narażasz mnie, a ja wtedy narażę moją mamę na śmiertelne zagrożenie, a wiesz, że ona choruje od lat na astmę i cukrzycę. Dlatego proszę cię, byś przestrzegał zasad i nie spotykał się z nikim i zachowywał wszystkie środki ostrożności.”

Rozwiązanie: Ćwicz umiejętność radzenia sobie z trudnymi emocjami, zaakceptuj, że twój partner może mieć zupełnie inne strategie w tym zakresie. Użyj prostych sposobów radzenia sobie ze stresem. Kiedy jesteś poddany kwarantannie, nie będziesz miał dostępu do wielu umiejętności radzenia sobie ze stresem, do których prawdopodobnie przyzwyczaiłeś się – takich jak spacer po okolicy, wyjście na basen, spotkanie z przyjaciółmi, etc. W rezultacie możesz czuć się trochę bezradny, jeśli chodzi o zarządzanie swoim nastrojem.

Jak dbać o miłość w czasie kwarantanny

  1. Czas nie jest z gumy

Przebywając w domu, pracując z domu, zajmując się dziećmi czy zwyczajnie zajmując się swoimi sprawami, czas często przelatuje nam miedzy palcami. Nie mając planu i ustalonej struktury dnia, bardzo często nie robimy tego, co powinniśmy, zapominamy o posiłkach lub jemy na okrągło, pracujemy za dużo lub za mało, zajmując się innymi rzeczami, które nas wciągnęły jak oglądanie seriali czy przewijanie wiadomości w mediach społecznościowych.

Nadanie swojemu czasowi określonej struktury może zupełnie zmieniać rzeczywistość. Dobrze jest mieć zdrowe rytuały, określony rytm dnia, dzięki któremu wiesz, kiedy zaczyna się i kończy określona jednostka czasu, nawet jeśli jest to całkowicie sztuczna rzecz, taka jak praca w 4 częściach po 2 h, przedzielona przerwami, w których będzie czas na czytanie, przygotowanie i zjedzenie obiadu, czytanie, spacer z psem i na wspólne zabawy z dziećmi wieczorem. Dzięki temu wiem, że dzisiaj między 11.00 a 13.00 musze mieć absolutne skupienie, bo łączę się z klientami na ważną telekonferencję. A potem jak skończę, to wyjdę na balkon z dzieckiem puszczać bańki mydlane przez 10 minut.

W normalnym życiu, które prowadziliśmy przed czasem izolacji, w domu każdy z nas miał całą masę rytuałów: poranny trening, prysznic, kawa, ubieranie się, makijaż, śniadanie, dojazd do pracy, telefon z auta do mamy, etc. I teraz pozostając w domu, nie mamy często takich swoich rytuałów, przez to po kilku dniach siedzimy na kanapie w piżamie, rozczochrani i nieogoleni, i wielu z nas – w coraz gorszym nastroju. W najnowszym numerze pisma „Lancet” jest artykuł, który potwierdza, że brak oparcia w codziennych rutynach bardzo utrudnia ludziom czas kwarantanny. Dlatego właśnie trzymanie się pewnych zasad, nawet jak nie są one konieczne (bo przecież w czasie telekonferencji nikt nie widzi, że jestem tylko w koszuli i majtkach, ani nie poczuje, że nie zdążyłam jeszcze się wykąpać lub nie użyłam perfum), to jednak te struktury działania są bardzo ważne dla mnie samej.

Inną dość oczywistą rzeczą jest to, że powinniśmy ustalić, ile czasu spędzamy w mediach społecznościowych czy ile czasu śledzimy wiadomości. Dobrze jest z góry zdecydować, ile dokładnie chcesz dawać się wciągnąć w to wszystko co jest zagrażające, nieprzyjemne co się dzieje wokół i na co nie masz wpływu. Warto także zdecydować, ile czasu chcesz spędzić z innymi osobami przez telefon lub w Internecie. Każdy z nas ma inne potrzeby w tym zakresie. Ale też nowe narzędzia sprawiają, że często nie umiemy się z nimi obchodzić. Jeśli zawsze rozmawialiśmy przez telefon lub wysyłaliśmy wiadomości, a teraz zaczęliśmy korzystać z opcji połączeń wideo – wielu osobom może być trudno zakończyć taka rozmowę, szczególnie jeśli bierze w niej udział więcej osób. Znacznie łatwiej to zrobić, gdy mam zaplanowany czas i wiem, że na tę rozmowę mam maksymalnie tyle czasu, bo potem chce robić cos innego.

Każdy z nas powinien samodzielnie ustalić gdzie są moje potrzeby i gdzie są ich granice. Dlaczego to jest tak ważne gdy jesteśmy w związku i spędzamy wspólnie ten czas odizolowania – wszystko po to, by nawzajem właściwie zarządzać swoimi oczekiwaniami i ograniczać swoje rozczarowania. Jeśli jedno z was bardzo lubi codzienne pogaduchy z przyjaciółmi na Skype’ie,  a druga osoba w związku tego nie znosi – zaplanujmy wspólnie tak czas, by w czasie tych rozmów ta druga osoba mogła pójść pobiegać lub wyjść z psem.

Zaplanujcie też wspólnie czas, który naprawdę spędzacie razem, śmiejąc się, żartując, rozmawiając czy kochając się. Ważne, by wtedy nie było żadnych innych dystraktorów: włączonego komputera lub telefonu, na które jedno z was zerka czy pozornie niewidocznie odpisuje komuś na wiadomości. Takie wspólne planowanie dnia daje też szansę lepiej się poznać – widzimy jakich naszych zachowań nasz partner nie lubi, a czego mu brakuje, co chce robić razem, a jakich zadań unika tak bardzo, że może zamiast tego, na okrągło czyścić toaletę.

Rozwiązanie: Ustalanie planu dnia i priorytetów, trzymanie się tych ustaleń.

Jak dbać o miłość

  1. Przestrzeń jest ograniczona

W każdym domu, gdzie żyje więcej osób, w każdej chwili może kumulować się jest wiele różnych, sprzecznych potrzeb. Dlatego najlepiej jest wspólnie ustalić w jaki sposób równoważymy te różne potrzeby względem siebie – aby każdy z dorosłych mógł wykonać swoją pracę, żeby ktoś mógł obejrzeć swój ulubiony program telewizyjny, ktoś, kto akurat pisze artykuł, mógł się skupić, a ktoś inny mógł porozmawiać przez telefon i głośniej się zaśmiać bez obawy, że będzie zbesztany. Zdecydowana większość z nas nie ma takiego luksusu, by część czasu spędzać w zupełnie oddzielnych przestrzeniach. Bo nawet jak jedno idzie do sypialni, a drugie do kuchni, to często są to częściowo otwarte przestrzenie, korzystamy z tej samej toalety, są jeszcze dzieci, które się nudzą, szaleją zwierzęta domowe, etc. Dlatego to, co możemy zrobić, to stworzyć sztuczne granice, za pomocą parawanu, zasłony, słuchawek lub zatyczek do uszu. To, co możemy zrobić dla siebie i co nie wpłynie na innych – po prostu to zróbmy. Nie obarczajmy swoim problemem partnera. Jeśli potrzebuje ciszy, a partner z dzieckiem gra w jakąś głośną wyliczankę – po prostu wkładam zatyczki do uszu i po sprawie, zamiast marudzić, żeby byli ciszej.

Jednak są też takie granice, które wymagają rozmowy – nie ustalajmy tych granic samodzielnie, tylko szczerze porozmawiajmy o potrzebach każdej ze stron. Szanujmy nawzajem wspólną przestrzeń i starajmy się być w miarę samowystarczalni. Jeśli przeszkadza mi jak drugi człowiek oddycha, śmieje się czy, że po raz trzeci zagląda do lodówki – to jest zdecydowanie mój problem, a nie jego i to ja powinnam go rozwiązać.

Rozwiązanie: Podział mieszkania na strefy, zatyczki do uszu, słuchawki, ustalenia z domownikami co do korzystania ze wspólnych przestrzeni. Korzystaj z prostych strategii radzenia sobie ze stresem: medytacja, joga, ćwiczenia oddechowe, rysowanie, słuchanie muzyki, czytanie książki lub spacerowanie po pokoju – mogą zmniejszyć stres i poprawić samopoczucie.

  1. Interpersonalizacja własnych dylematów (czyli – „jak ona/ona mnie denerwuje!”)

W przypadku par bardzo łatwo jest rozpętać konflikt i obwinić drugą osobę o coś, z czym ona zupełnie nie miała nic wspólnego. A ten pozorny konflikt wynikał jedynie z twojej osobistej ambiwalencji w podejściu do swoich potrzeb i oczekiwań. Np. kiedy ja chcę schudnąć, a mój partner wyciąga i zajada czekoladę – jakże często z łatwością mogę go oskarżyć o to, ze mnie nie wspiera i że mi utrudnia bycie na diecie. Czasem nie udaje mi się zmotywować siebie wystarczająco do porannego biegania i zwalam winę na partnera za to, że kolejny dzień nie poszłam biegać. Wszyscy, bez względu na płeć i wiek, jesteśmy wprost wirtuozami gry w tego typu gierki, kiedy wręcz mistrzowsko zrzucamy odpowiedzialność za swoje niedotrzymane obietnice – wobec siebie lub innych – na bliską osobę. Obwinianie partnera (ale też przyjaciela, współlokatora, dziecko, rodzica) za nasze własne uchybienia, niesolidność czy lenistwo, jest takie łatwe i takie oczywiste, ze trudno oprzeć się pokusie. Lubimy przerzucać na innych odpowiedzialność i narzekać, że nas nie motywują do zmian.

Interpersonalizowanie naszych osobistych dylematów jest bardzo częstą pułapką, w którą wszyscy od czasu do czasu wpadamy. W czasie izolacji i rosnącej w każdym z nas frustracji, jest to szczególnie niebezpieczne. Więc zastanów się kiedy ty przerzucasz na innych odpowiedzialność? Za co najczęściej? Zrób sobie taką listę, uświadom najczęstsze schematy obwiniania i zwyczajnie staraj się tego nie robić. Postaraj się podejmować własne decyzje, odpowiadaj za swoje zobowiązania, nawet (a raczej szczególnie) te, które podejmujesz tylko wobec siebie. Nie wciągaj nikogo z bliskich w twój wewnętrzny konflikt, nie zmuszaj nikogo do zrobienia czegoś, co jest realizacją tylko twoich potrzeb i nie ma nic wspólnego z tym czego pragnie ta osoba.

Pamiętajmy, że większość walk jakie toczymy w związkach, polega właśnie na tym, że nieświadomie wciągamy tą drugą osobę w nasze konflikty wewnętrzne i oczekujemy, że ta osoba je rozwiąże – a to niestety nie jest możliwe.

Rozwiązanie: Bierz za siebie pełną odpowiedzialność, nikogo do niczego nie zmuszaj, okazuj empatię i przyjrzyj się swoim motywom i potrzebom.

Jak dbać o relację w związku

  1. On/Ona jest z kosmosu

Kolejną bardzo ważną kwestią jest zrozumienie, że w rzeczywistości jesteśmy różnymi ludźmi o różnych potrzebach i niezwykle istotne jest, abyśmy dawali sobie nawzajem prawo do inności, odrębności, do tego by robić różne rzeczy i by inaczej postrzegać świat. Każdy z nas ma swój własny bagaż doświadczeń, swoje dziwności, natręctwa, wiele z nich na początku wydaje się nieszkodliwa, oryginalna, a czasem nawet słodka lub urzekająca. Zwykle jednak przestają takie być kiedy sami jesteśmy w stanie stresu, niepokoimy się o przyszłość, boimy się o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Każdy jest trochę z innej nieznanej planety. Różnimy się i to jest fakt. Uszanujmy i doceniajmy te różnice zamiast na siłę kogoś zmieniać.

Cokolwiek robisz, jakąkolwiek podejmujesz samodzielnie decyzję, pamiętaj, że podejmujesz tę decyzję dla siebie, a nie dla partnera. Jeśli on/ona zechce dołączyć – to świetnie. Jeśli jednak nie chce, to też powinno być świetnie. Kupiłaś/eś jej/jemu bilety na mecz/na spektakl/ do opery/lot do Portugalii – ale on/ona nie wydaje się zachwycona/y? Zamiast się obrażać i wkurzać, że nie docenia, zastanów się czy ty tak naprawdę dobrze go/ją znasz, skoro nie przyszło ci do głowy, że twojego partnera to nie ucieszy. Dużo łatwiej jest nam w takiej sytuacji zaśpiewać rzewnie pieśń o niewdzięczniku (czy niewdzięcznicy), z którym mieszkamy niż wziąć tę sytuację na przysłowiową klatę. Wolimy użalać się nad sobą i robić z siebie ofiarę niż przeprosić, że zrobiliśmy to bez konsultacji, albo zorganizować sobie inne towarzystwo na to wyjście.

Rozwiązanie: Każdy jest inny i to jest ok. Musisz nauczyć się przyjmować to, że partner ma prawo mieć zupełnie inny gust i preferencje; pozwól mu być sobą zamiast na siłę go próbować zmieniać. Pracuj nad zarządzaniem swoimi emocjami, abyś mógł być najlepszym partnerem, jakim możesz w danych okolicznościach.

  1. Konflikt jest nieunikniony

Zostajemy razem zamknięci w małej przestrzeni, więc przez kilka pierwszych dni możemy spodziewać się miesiąca miodowego, w którym oboje partnerzy będą się trzymać razem i starać się jak najlepiej wykorzystać wspólny czas, i czerpać z niego garściami, lepiej się poznać i zrozumieć. Ale w fazie kolejnej powstanie wiele sytuacji potencjalnie konfliktogennych, bez względu na to jak byśmy się nie starali. Bez względu na to, jak wspaniałe zasady wymyślimy, i że z przekonaniem się pod nimi podpiszemy, bez względu na to jak sumiennie oboje będziemy ich przestrzegać, bez względu na to jakich mądrych ludzi będziemy czytać i czyich przenikliwych rad słuchać, to i tak będzie konflikt. Nie da się tego obejść. Ale to właśnie wtedy macie oboje szansę dojść do najważniejszego i najbardziej interesującego pytania: „I co dalej? Jak to rozwiązać? Kocham go/ją i co mogę z tym zrobić?”

Zakochując się, łącząc się w pary, budując związki czy zawierając małżeństwo, mamy niestety bardzo często głowę napełnioną różnymi szkodliwymi przekonaniami, nadziejami i oczekiwaniami. Miedzy innymi wydaje nam się, że ten drugi człowiek:

–             nas uszczęśliwi

–             nas dopełni

–             rozumie nas bez słów

–             powinien przede wszystkim myśleć o moim szczęściu i o nie dbać

–             i tysiące innych…

I choć brzmią one dla wielu z nas romantycznie i kusząco, to niestety są zupełnie nieuprawnione, nieprawdziwe i na dłuższą metę mogą być toksyczne dla związku.

Rozwiązanie: Nie sam konflikt jest wyzwaniem, tylko to jak do niego podchodzimy i czy mamy w sobie wystarczająco dużo pokory by zobaczyć swoje nierealistyczne bądź nieuprawnione oczekiwania i życzliwość by zobaczyć dobrą wolę (lub przynajmniej brak złej) u naszego partnera. Kiedy czujesz się atakowany, zamiast odpowiedzieć tak jak zwykle, zmień swój schemat i np. przytul, uśmiechnij się, porozmawiaj o umiejętnościach, które ci pomagają i zaoferuj pomoc swojemu partnerowi, jeśli on lub ona poszukuje szybkich sposobów regulacji swojego nastroju. Nie bierz tych konfliktów osobiście – one najprawdopodobniej wynikają z zupełnie innych przyczyn niż ty.

  1. Poczucie winy

W czasie obecnej izolacji czy kwarantanny, jakiej się poddajemy, często mamy wygórowane oczekiwania wobec samych siebie. Pozostając w domu, w pierwszych dniach myślimy: nadrobię wszystkie lektury, naprawię meble, zastąpię dzieciom szkolę i nauczycieli, etc. Ta lista może się ścigać w nieskończoność. Niestety nie ma szans, żebyśmy nadrobili wszystkie zaległości i jeszcze pracowali, dbali o dom, byli nauczycielami swoich dzieci, zadbali o rozkwit naszego związku, opiekowali się innymi. Dlatego ustalajmy priorytety i trzymajmy się ich. Nie dawajmy się wikłać w poczucie winy, bo ono będzie jeszcze bardziej nas frustrować, wywoływać złość i rozczarowanie, a w efekcie będziemy jeszcze łatwiej popadać w konflikty z partnerem.

Są ludzie, którzy ze wszystkim, co robią, czują się winni:

–             że nie siedzą nad podręcznikami i nie są najlepszymi nauczycielami swoich dzieci,

–             że nie przeczytali jeszcze tych 8 książek,

–             że nie nauczyli się podstaw nowego języka obcego…

Oprócz priorytetów, ustalmy, co jest wystarczająco dobre w każdym z ważnych obszarów naszego życia. Nauczmy się dobrze spędzić czas z najbliższymi i znaleźć sposób na bycie wesołą i wspierającą się rodziną. Chodzi o to, aby ten czas, który razem tak intensywnie spędzamy, to było przyjemne doświadczenie lub przynajmniej interesujące doświadczenie, nawet jeśli nie jest przyjemne.

Rozwiązanie: Ustal priorytety, realnie oceniaj możliwości, skup się na tym, co jest najważniejsze w twoim życiu.

Jak radzić sobie z codziennością w związku

  1. Chwilowe załamania

Ten dodatkowy czas spędzony z partnerem odbywa się w „strasznych” okolicznościach. Każdy ma więcej lęków, więcej strachu przed nieznanym i tym, co się wydarzy. A to zwykle wywołuje drażliwość, syndrom tzw. krótkiego lontu, gdy pozwalamy by byle drobiazg wywołał irytację i wyeskalował kłótnię.

Jeśli jedna osoba w związku czuje się przytłoczona, jej partner powinien ją pocieszyć lub chociaż przytulić czy rozśmieszyć, zależnie od tego, co najlepiej na nas działa. Zamiast mówić:„ Dlaczego tak źle sobie z tym radzisz? Dlaczego wariujesz? To wszystko jest rozdmuchane!” – naprawdę bądź świadomy siebie i swoich emocji, i zamiast skupiać się na tzw. „dobrych radach” lub deprecjonować uczucia partnera  – po prostu mów o sobie. Jeśli chcesz uspokoić swojego zestresowanego partnera, możesz powiedzieć na przykład: „Czuję się teraz niespokojny” lub „Chciałbym z tobą usiąść i na spokojnie zastanowić się nad sposobami, dzięki którym obojgu będzie nam łatwiej.” Spróbujcie wspólnie odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jak możemy zachować nadzieję i pozytywne nastawienie korzystając z tego, że się kochamy, umiemy się świetnie razem bawić i tak wiele rzeczy nas łączy?”

Odizolowanie w domu, kwarantanna prawdopodobnie wzbudzają w was obojgu wiele emocji. I oboje możecie doświadczyć tych emocji falujących od gniewu do strachu. Możesz zacząć się śmiać i chwilę później płakać. Dlatego postarajcie się być dla siebie nawzajem wyrozumiali, bo w obliczu tak stresującej i nieznanej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, kiedy nie wiadomo czego się spodziewać i kiedy się to skończy ani jak – taka huśtawka emocji jest całkiem naturalna.

Rozwiązanie: Zaakceptuj, że załamania są i będą; postarajcie się wzajemnie wspierać. Postaw rzeczy w odpowiedniej perspektywie. Jednym z najlepszych sposobów na przetrwanie w stresującej sytuacji jest wyobrażenie sobie, jak mówisz o tym czasie za rok, a nawet za pięć lat. To ćwiczenie może pomóc spojrzeć na teraźniejszość z nieco innej perspektywy. Oczywiście, teraz kwarantanna jest stresująca – a czas – wydaje się, że stoi w miejscu. Ale dzielenie się tym, jak przeżyliście razem poddani kwarantannie, z pewnością będzie dobrą historią. Porozmawiaj ze swoim partnerem o tym, jak on sobie wyobraża, sytuację, kiedy dzieli się tą historią. Zmiana perspektywy pomoże wam zbudować siłę psychiczną, której teraz wszyscy potrzebujemy.

  1. Porozciągane piżamy

Kolejny dzień w domu, oboje w niezbyt czystych i dość niechlujnych piżamach, rozczochrani. Oboje macie dobre wymówki żeby o siebie nie dbać – bo przecież fryzjerzy nie pracują, bo po co mam się golić skoro nie idę do biura, uczeszę się jak się wykąpię, czyli za jakiś czas…

Atrakcyjność fizyczna jest ważnym elementem związku, ale ważniejsze jest obustronne  staranie się by być dla siebie nawzajem atrakcyjnym, nie tylko fizycznie, ale też intelektualnie i emocjonalnie. Flirtujcie ze sobą! Zastanówcie się nad sposobami organizowania sobie „mini-randek w domu”. To może być wszystko, co lubicie w formie dostosowanej do okoliczności: wspólne gotowanie, kolacja przy świecach w eleganckich strojach, wspólne granie na instrumentach, karaoke, internetowy kurs tańca lub wirtualna wycieczka po odległych zakątkach świata, o których marzycie lub muzeum, do którego się od dawna wybieraliście (z wykorzystaniem np. Google Earth). Konkurs na najbardziej kiczowaty kostium? Kalambury na słowa po czesku we dwoje? Samo wymyślanie pomysłów na takie randki, które ekscytują was oboje, może wnieść nie tylko sporo zabawy i przyjemności oraz obniżyć stres, ale też może pozwolić wam dowiedzieć się o sobie nawzajem wielu fascynujących rzeczy.

Rozwiązanie: Organizujmy sobie na randki, flirtujmy, zadbajmy o siebie, szczególnie w tym czasie który spędzamy razem i który ma być naszą „mini-randką” byśmy byli wciąż atrakcyjni fizycznie, intelektualnie i emocjonalnie (bez skwaszonej miny).

  1. Alkohol i inne używki

Choć obiektywnie nic nie stoi na przeszkodzie by pić tyle samo alkoholu, co wcześniej, to jednak uważajmy, bo przebywanie w jednym miejscu, ograniczona ilość pozytywnych bodźców, dużo stresorów może sprawić, że bardzo kuszącą opcją stanie się pomysł, aby pić więcej w tej sytuacji. Szczególnie, kiedy rano nie wychodzimy do biura, bo pracujemy zdalnie. Niestety alkohol daje tylko chwilowe poczucie relaksu, za które często trzeba zapłacić wysoką cenę. Bo przy tak wysokim poziomie stresu jest bardziej prawdopodobne, że po spożyciu alkoholu pokłócisz się z domownikami, zrobisz coś nierozsądnego, żeby odreagować. I niestety jeśli któreś z was miewa teraz stany silnego niepokoju i mocno obniżony nastrój, to alkohol pogorszy tylko te odczucia i może je nasilać w kolejnych dniach. Ten wirus szczególnie silnie atakuje płuca więc wydaje się, że to jeden z lepszych powodów do rzucenie palenia od już.

Rozwiązanie: Ograniczmy na ile możemy alkohol i używki.

  1. Papużki nierozłączki

Wszystko robicie razem, ani przez chwilę nie jesteście osobno? To niebezpieczne. Zachowanie swojej indywidualności jest kluczowe dla was obojga, więc nie róbcie wszystkiego razem. Możecie mieć miejsca do pracy w różnych pomieszczeniach w mieszkaniu, oddzielnie pójść pobiegać lub poćwiczyć (chyba, że wcześniej już czerpaliście przyjemność z robienia tego razem). Dbajcie też o swoich przyjaciół każde dzwoniąc do nich we własnym zakresie – przynajmniej częściowo, jeśli macie wspólnych przyjaciół. Dajcie sobie czas na swoje pasje, na realizację pomysłów czy robienie drobnych rzeczy, które jednemu z was sprawia radość (pod warunkiem, ze da się to zrobić w symbiozie).

Rozwiązanie: Każdy ma przestrzeń dla siebie na swoje zainteresowania, swoich przyjaciół, etc.

Randka w domu

  1. Jak stare małżeństwo

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że na początku swojego związku nie mieliście siebie dość i zamknięcie razem w małym pokoju mogło być spełnieniem waszych marzeń.

Chociaż pożądanie nie jest już takie jak wcześniej, to nadal możecie postrzegać ten czas jako okazję do bliższego zbliżenia i poznania, do budowania prawdziwej intymności. Oczywiście możesz nie mieć juz tamtych motyli w brzuchu i dodatkowo twój romantyczny nastrój może psuć fakt, że jesteś zamknięty za drzwiami, które mają chronić was przed potencjalnie śmiertelną chorobą. Ale mimo to możecie wykorzystać czas, który teraz macie razem, najlepiej jak potraficie by się lepiej poznać.

Będziecie mieli dużo więcej niż zwykle czasu na seks, na rozmowę, na poznanie się na głębszym poziomie i wspólne spędzanie czasu. Możecie sprawić, by był to czas, który rozwija wasz związek. Rozmawiajcie o rzeczach innych niż choroba, której rozprzestrzenianiu się chcemy zapobiec. Omówcie swoje życiowe cele, marzenia, najgłębiej skrywane lęki i pragnienia. Ale też wszelkie wnioski wyciągnięte z kwarantanny oraz wszystkie te rzeczy, które chcielibyście zmienić w waszym związku lub zrobić razem w przyszłości.

Pomóżcie sobie nawzajem jak najbezpieczniej przejechać po tym emocjonalnym rollercoasterze na jakim się znaleźliśmy. Zamiast minimalizować uczucia partnera, „bo go znam i wiem, że zawsze przesadza” mówiąc: „Och, nie ma się czego bać”, powiedz rzeczy takie jak: „Wiem, że to przerażająca sytuacja”. Świadomość, że słuchasz, może zapewnić twojemu partnerowi dużą ulgę bez względu jak długi macie już staż.

Rozwiązanie: Dzielenie się swoimi uczuciami i intymność, seks. Spójrz na to jako szansę na zbliżenie się. Wykorzystaj to jako okazję do wspólnego spędzenia czasu. „Przyłapujcie” się nawzajem na robieniu czegoś dobrego dla siebie nawzajem – mówiąc „hej, dziękuję za rozładowanie zmywarki do naczyń” lub „to naprawdę wiele dla mnie znaczy, że nawet przy wszystkim, co się dzieje, upewniasz się, że mamy nasze ulubione potrawy w lodówce”. Małe chwile sympatii wypełniają nasze „emocjonalne konto bankowe” i ułatwiają radzenie sobie z codziennymi frustracjami. Jeśli czujesz się doceniany, szanowany i lubiany , będziesz mniej zestresowany – i mniej prawdopodobne, że przerzucisz swoje stresory na swojego partnera.

  1. Topniejące pieniądze

Mamy mniej dochodów. Nawet ci, którzy nie ulegli panice spowodowanej zagrożeniem zdrowia i życia, coraz bardziej obawiają się o swoją przyszłość finansową. Możemy więc zacząć kłócić się o to kto przyniesie pieniądze? Kto powinien? Jak to zrobimy? Czy powinniśmy oszczędzać i konkretnie na czym? Z jakich (i czyich!?) wydatków zrezygnować w pierwszej kolejności? Możemy też zacząć się wzajemnie obwiniać o przeszłe zbędne wydatki, o rozrzutność, brak oszczędności. Dlaczego wydawałaś/eś na to tak dużo pieniędzy w przeszłości? To także bardzo trudny test przed jakim stanie wiele związków – i tu znowu jest klasyczna rada, która nigdy się nie starzeje – zamiast szukać winnych, zacznijcie wspólnie szukać rozwiązań.

Rozwiązaniem jest następujące 6 kroków:

1. Zaakceptuj

Zaakceptujcie oboje, że to, co się dzieje, będzie miało dla was długofalowe konsekwencje finansowe – samo  się nie zmieni na lepsze jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Będzie to trudny czas i musicie razem wypracować rozwiązania. Ten problem będzie dotyczyć bardzo wielu ludzi – więc nie ma się czego wstydzić, tylko trzeba zacząć działać jeśli uważacie, że obniżenie dochodów będzie większe niż możecie sobie na to pozwolić.

2. Przeanalizuj wydatki

Na razie nie możecie wyjść z domu i szukać pracy jeśli któreś z was ją straciło, ale to, co możecie zrobić juz dziś, to przeanalizować swoje wydatki – uważnie przyjrzyjcie się na co wydawaliście pieniądze w ostatnich 2-4 miesiącach, wydrukujcie wyciągi bankowe, wyciągi z kart kredytowych, zróbcie listę rzeczy, za które płacicie gotówką. W pierwszej kolejności poszukajcie za ile niepotrzebnych rzeczy płacicie, z których w ogóle nie korzystacie? Czy potrzebujecie mieć tak drogi pakiet telewizji? Czy kupowanie aż tylu książek jest konieczne? Czy możecie zrezygnować z członkostwa w siłowni, w której byliście tylko raz?

3. Nabierz dystansu

Spójrzcie jeszcze raz na listę, ale tym razem jakby to nie były moje wydatki, tylko wydatki bliskiej osoby – przyjaciółki, siostry, matki, kogoś kogo kochasz, ale o kogo bardzo sie martwisz i dobrze mu życzysz. Co z tej perspektywy byście poradzili tej osobie widząc te wydatki, z czego jeszcze może i powinna zrezygnować. Jeśli podejdziecie do tego zadaniowo, a nie obwiniając się, to nawet to trudne i nieprzyjemne zadanie może być kreatywne i pełne humoru jak wyobrazicie sobie jak przekonujecie tę bliską osobę do zrezygnowania z częstych wizyt u drogiego fryzjera, czy do sprzedania 2 z 12 zegarków jakie posiada.

4. Zacznij działać

Zrezygnujcie z tych wszystkich kosztów, które wspólnie ustaliliście jako zbędne, działajcie od razu – wyślij maile, wyłączaj subskrypcje w telefonach. Jakie macie koszty stałe? Czy da się je obniżyć? Zadzwoń do banku i dowiedz się o możliwości renegocjacji warunków kredytu. Może możecie ponegocjować obniżenie czynszu najmu mieszkania, w którym mieszkacie? Lub wynajmiecie sobie mniejsze mieszkanie? Może spróbujecie wykorzystać jakieś kompetencje, które macie, a z których dotychczas nie korzystaliście zarobkowo. Zróbcie listę branż, które pracują lub będą zaraz pracowały pełną parą i prawdopodobnie będą potrzebować wielu pracowników w kolejnych miesiącach. Może znacie kogoś kto pracuje w tych firmach?

5. Proś o pomoc

Udawanie twardziela w trudnej sytuacji to jedna z głupszych rzeczy, które często robimy. A w takiej sytuacji szczególnie. Nie jesteś jedyną osobą w trudnej sytuacji. To nie wasza wina, że nie przewidzieliście pandemii koronawirusa i COVID -19. Jeśli potrzebujesz pomocy, to zawsze warto o nią prosić. Pamiętaj, że człowiek którego prosisz o pomoc zawsze może ci odmówić i ma do tego pełne prawo. Uszanuj odmowę jeśli się zdarzy i wciąż miej w głowie, że ty nadal masz prawo prosić o pomoc. Nie bój się pytać o rabaty, renegocjacje, rekomendacje. Schowaj swoją przereklamowaną dumę do kieszeni i zastąp ją poczuciem humoru – wyjdzie to wszystkim na korzyść.

6. Pomagaj

Nawet jak nie macie teraz nadwyżek finansowych, wykorzystuj każdą okazję by pomagać innym. Trudne czasy, trudne sytuacje to najlepszy moment na dbanie o wspólnotę. Cywilizacja zaczyna się tam, gdzie obcy ludzie zaczynają sobie pomagać, a sytuacje kryzysowe zawsze są testem naszego człowieczeństwa. Katastrofa ekologiczna, której doświadczamy, a także pandemia są niestety efektem tendencji egoistycznych i braku dbania o wspólne dobro. Z największych kataklizmów i tarapatów ludzie wychodzą obronną ręką tylko wtedy kiedy współpracują i sobie pomagają. Świetnie zbadana przez Roberta Cialdiniego reguła wzajemności jest jedną z najsilniejszych zasad wywierania wpływu społecznego i oprócz tego, że pomagając innym zwiększasz prawdopodobieństwo, że i tobie ludzie pomogą, to działa ona jeszcze w inny ważny sposób. Nawet jak nigdy o nic dotychczas nikogo nie prosiłeś i dzisiaj w tej trudnej dla was sytuacji proszenie o pomoc jest dla ciebie nadal piekielnie trudne – to obiecuję, że jest spora szansa, że stanie się łatwiejsze, gdy sam pomagasz innym.

Teraz wiele osób przestawia się na myślenie wspólnotowe zamiast indywidualnego, pojawia się wsparcie i solidarność. Jeśli taki sposób myślenia będziemy umieli sobie włączyć nie tylko w relacji z naszymi najbliższymi, przyjaciółmi, partnerami i rodziną, ale z jak największą liczbą osób, to jest nadzieja, że okazując wobec nich odpowiedzialność, spokój, wsparcie i odwagę, pomożemy sobie wszyscy wzajemnie.

 

Iwona Golonko

Relacjolog psycholog Iwona Golonko

Pytana o zawód, odpowiada: relacjolog, bo od prawie 20 lat pomaga budować dobre, zdrowe relacje ze sobą samym, ze swoimi bliskimi oraz satysfakcjonujące i efektywne relacje zawodowe. Obecnie najczęściej pracuje jako psycholożka, trenerka umiejętności intra- i interpersonalnych. Terapeutka i certyfikowana mentorka. Wierzy, że jakość relacji, jakie budujemy w życiu, decyduje o indywidualnym szczęściu i wpływa na cały system dookoła nas. Jest niepoprawną optymistką, która przekonuje, że każdy z nas może małymi krokami, realnie zmienić świat na lepszy.

 

Chcecie podzielić się swoją historią i otrzymać poradę od psychologa? Napiszcie na: wsparcie@wedding.pl. Czekamy na Wasze wiadomości!

 

Zdjęcia: Shutterstock

Ewelina Dac
Napisane przez

Ewelina Dac

e.dac@wedding.pl

Redaktor naczelna Wedding.pl. Dziennikarka z wykształcenia i pasji. O modzie i urodzie pisze już 8 lat, a z branżą ślubną związana jest 3 lata. Zwolenniczka ślubów personalizowanych i minimalistycznych.